Któż z nas, szczęśliwych posiadaczy czterech kółek, nie miał okazji poczuć się jak kierowca rajdowy, próbując slalomem omijać dziury w nawierzchni drogi poważnie już naruszonej przez upływ czasu? Innym razem tracimy cierpliwość i cenny czas, stojąc w korku z powodu wszechobecnych robót drogowych, które wydają się nigdy nie kończyć… Dlatego też coraz większego znaczenia nabiera kwestia odpowiedzialności cywilnej zarządcy drogi wobec jej użytkowników.

Jak twierdzą eksperci, m.in. dzięki środkom z funduszy unijnych już od kilku lat nasz kraj jest jednym z największych placów budowy w tej części Europy. Niestety, po długoletnich zaniedbaniach w kwestii infrastruktury mamy jeszcze wiele do nadrobienia. W związku z tym trudno liczyć, że obecna sytuacja zmieni się z dnia na dzień i niebawem będziemy mogli bezpiecznie „szusować” po naszych drogach niczym po gładkich jak stół płatnych autostradach.

TAJEMNICZY RAPORT, CZYLI MNIEJ WYPADKÓW

Optymizmem nieco napawa analiza policyjnych statystyk, z których wynika, że w 2013 r. w Polsce doszło co prawda do prawie 36 tys. wypadków drogowych, ale w porównaniu do roku poprzedniego było ich mniej o 3,2 proc. Od 2004 r. liczba odnotowanych wypadków praktycznie nieprzerwanie maleje. Odpowiedzialność za zdarzenia drogowe w zdecydowanej większości ponoszą kierujący pojazdami, którzy są winni ponad 80 proc. wypadków uwzględnionych w zestawieniu. Doświadczenie ubezpieczycieli wskazuje, że coraz częściej przyczyną nieszczęścia na drodze może być stan techniczny dróg i sposób ich zabezpieczenia. Dokładna analiza raportu Wypadki drogowe w Polsce w 2013 r. Komendy Głównej Policji pozwala stwierdzić, że niewłaściwy stan jezdni przyczynił się do 101 zdarzeń drogowych. W zderzeniu z rzeczywistością likwidacyjną i naszą wiedzą dotyczącą liczby zgłaszanych szkód, statystyka ta wydaje się być niepełna. Główną przyczyną rozbieżności może być metodologia liczenia wypadków. Twórcy wspomnianego raportu nie zdradzili czytelnikom definicji, którą się posługują. Pozostaje jedynie domyślać się, że w kategorii wypadków raport uwzględnia te zdarzenia drogowe, w których mamy do czynienia z ofiarami śmiertelnymi bądź osobami rannymi. Wszystkie pozostałe zdarzenia umieszczane są w kategorii „kolizje drogowe”, którymi raport się nie zajmuje, a to właśnie one stanowią duży wycinek naszej likwidacyjnej codzienności.

(NIE)ZBYWALNA ODPOWIEDZIALNOŚĆ

Ustawa z 21 marca 1985 r. o drogach publicznych wyróżnia następujące kategorie dróg: krajowe, wojewódzkie, powiatowe i gminne. Drogi krajowe zarządzane są przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad.  Odpowiedzialność za stan techniczny dróg spoczywa na: w przypadku dróg wojewódzkich – zarządzie województwa, powiatowych – zarządzie powiatu, gminnych – wójcie, burmistrzu bądź prezydencie miasta. Należy również podkreślić, że organ samorządu terytorialnego może przekazać część swoich obowiązków w tym zakresie wyznaczonemu do tego celu podmiotowi zarządzającemu drogami (np. powiatowemu zarządowi dróg). W przypadku dróg płatnych odpowiedzialność może spoczywać na podmiocie będącym koncesjonariuszem autostrady. Siłą rzeczy, ze względu na łączną długość podległych ciągów komunikacyjnych, najwięcej wypadków odnotowywanych jest na drogach zaliczanych do dwóch ostatnich kategorii. Dostrzegając istotne znaczenie należytego utrzymania dróg publicznych dla bezpieczeństwa ruchu drogowego w kraju, Najwyższa Izba Kontroli przeprowadziła kontrolę dotyczącą organizacji sieci dróg powiatowych i gminnych, z uwzględnieniem efektów realizacji Narodowego Programu Przebudowy Dróg Lokalnych. Jednym z badanych elementów były działania w zakresie stanu technicznego dróg, ich kontroli oraz zapewnienia bezpieczeństwa ruchu drogowego.

DROGOWY MANAGEMENT BEZ POPRAWY

W opublikowanym 7 marca 2014 r. raporcie stwierdzono między innymi rażące zaniedbania zarządców dotyczące prawidłowego oznakowania dróg oraz w zakresie obowiązków służących ocenie stanu technicznego gminnej i powiatowej sieci dróg. Kontrola wykazała między innymi, że aż 63 proc. sprawdzanych zarządów dróg nie prowadziło książek dróg, dzienników objazdów dróg lub prowadzona ewidencja była niekompletna bądź nieaktualna. W ponad 80 proc. przypadków odnotowano braki w zakresie przeprowadzenia okresowych kontroli stanu technicznego dróg i drogowych obiektów inżynierskich. We wszystkich jednostkach poddanych kontroli na drogach będących w ich zarządzie stwierdzono pojedyncze przypadki ustawienia znaków drogowych niezgodnych z zatwierdzonymi organizacjami ruchu bądź wymogami prawnymi. Nie była to pierwsza tego typu kontrola przeprowadzana przez NIK w ostatnim czasie. Szczegółowe porównanie wniosków z kontroli z lat 2010 i 2013 wskazuje, że w żadnym ze wskazanych obszarów nie nastąpiła istotna poprawa, a wręcz przeciwnie: część nieprawidłowości się nasiliła. Nawet zarządcy, którzy byli poddawani bezpośredniej kontroli w 2010 r., mimo upływu trzech lat, nie byli w stanie zrealizować wszystkich zaleceń pokontrolnych.

ZAWINIENIE PRZEZ ZANIECHANIE

W przypadku szkód powstałych na drogach odpowiedzialność zarządcy kształtuje się na zasadzie winy (art. 415 k.c.). Aby stwierdzić, że istnieje odpowiedzialność cywilna, muszą występować łącznie następujące przesłanki: powstanie szkody, zawinione działanie lub zaniechanie po stronie sprawcy oraz adekwatny związek pomiędzy działaniem bądź zaniechaniem sprawcy a szkodą. Za każdym razem przy ocenie winy przyjmuje się miernik staranności wymaganej w danych stosunkach społecznych. Oznacza to, że zachowanie lub jego brak oceniane jest w odniesieniu do przyjętego w danej sytuacji wzorca postępowania. Dokonując oceny kwestii zachowania należytej staranności w wykonywaniu obowiązków związanych z utrzymaniem dróg publicznych, należy uwzględnić, iż działalność wyznaczonych w tym celu jednostek ma charakter zawodowy i w związku z tym powinniśmy stosować podwyższony miernik staranności.

ZADANIA, OBOWIĄZKI, WYTYCZNE…

Aby móc ocenić dochowanie należytej staranności po stronie zarządcy drogi, należy poznać regulacje określające ramy jego działania. Jednym z najważniejszych przepisów określających obowiązki zarządców dróg jest wspomniana już Ustawa z 21 marca 1985 r. o drogach publicznych. Do zadań zarządcy drogi, w myśl przywołanej ustawy, należy między innymi: utrzymanie nawierzchni drogi, chodników, drogowych obiektów inżynierskich, urządzeń zabezpieczających ruch i innych urządzeń związanych z drogą, koordynacja robót w pasie drogowym, prowadzenie ewidencji dróg, przeprowadzanie okresowych kontroli stanu dróg, wykonywanie robót interwencyjnych, robót utrzymaniowych i zabezpieczających, wprowadzanie ograniczeń lub zamykanie dróg i drogowych obiektów inżynierskich dla ruchu, gdy występuje bezpośrednie zagrożenie bezpieczeństwa osób lub mienia oraz utrzymywanie zieleni przydrożnej. Prawo budowlane nakłada ogólny obowiązek przeprowadzania okresowych kontroli stanu technicznego dróg oraz obiektów mostowych. Stosowne rozporządzenia zawierają szczegółowe wytyczne, które określają na przykład sposób opracowania projektu organizacji ruchu i nadzoru nad jego wykonaniem oraz metodę prowadzenia książki drogi i dziennika objazdów.

BIEŻĄCA KONTROLA = MNIEJ SZKÓD

Doświadczenie związane z likwidacją szkód wskazuje, że pytanie o dziennik objazdów spotyka się niejednokrotnie ze zdziwieniem ze strony ubezpieczonych zarządców. Według raportu NIK „[…] prowadzenie książek drogi i dzienników objazdu dróg jest konieczne zarówno z punktu widzenia prawidłowej znajomości stanu posiadania i stanu technicznego zarządzanych dróg, jak i ze względu na bezpieczeństwo ruchu drogowego. Dokumenty te przeznaczone są do zapisów dotyczących przeprowadzonych badań i kontroli stanu technicznego, remontów i przebudowy, w całym okresie użytkowania dróg. Brak pełnej wiedzy o stanie technicznym ogranicza możliwość prowadzenia planowej gospodarki drogami, tj. należyte wykonywanie czynności związanych z bieżącym utrzymaniem, remontami, przebudową a także budową nowych dróg”. Bieżące prowadzenie kontroli, usuwanie niebezpieczeństw pojawiających się w sposób nagły na drogach i znakowanie tych, których szybko usunąć się nie da, pozwala ograniczyć liczbę wypadków i tym samym ryzyko powstania szkód, za które odpowiedzialność ponosi zarządca.

PRIORYTETOWA DOKUMENTACJA

Zgadzając się z oczywistą koniecznością prowadzenia takich czynności, warto pamiętać o jeszcze jednym istotnym walorze dokumentacji z prowadzonej kontroli dróg. Jest nim jej wysoka użyteczność podczas likwidacji szkód. Aktualne i prawidłowo wypełnione dzienniki objazdów pozwalają ubezpieczycielowi stwierdzić, czy i w jaki sposób zarządca faktycznie wywiązał się z obowiązku zapewnienia bezpieczeństwa ruchu na podległych mu drogach. Niekiedy jednak samo przeprowadzanie kontroli stanu drogi i ustawienie odpowiednich znaków nie jest wystarczające, by uchronić zarządcę przed odpowiedzialnością za szkodę. Głęboko w pamięci utkwiło nam stanowisko jednego z zarządców dróg powiatowych, który w oświadczeniu dotyczącym szkody z 2013 r. z rozbrajającą szczerością stwierdził, że droga jest rzeczywiście w złym stanie technicznym, dlatego już w 1999 r. ustawiono na niej stosowne oznakowanie (znak A-11 „nierówna droga” oraz ograniczenie prędkości do 40 km/h) i w związku z tym zarząd nie może ponosić odpowiedzialności za powstałe uszkodzenie pojazdu.

CHODNIK TO TEŻ DROGA?

Obowiązki zarządcy nie ograniczają się wyłącznie do jezdni, ale obejmują również ciągi piesze. Ustawa z 20 czerwca 1997 r. Prawo o ruchu drogowym definiuje drogę jako „[…] wydzielony pas terenu składający się z jezdni, pobocza, chodnika, drogi dla pieszych lub drogi dla rowerów, łącznie z torowiskiem pojazdów szynowych znajdującym się w obrębie tego pasa, przeznaczony do ruchu lub postoju pojazdów, ruchu pieszych, jazdy wierzchem lub pędzenia zwierząt”. Zarządca drogi publicznej ma obowiązek należytego utrzymania zarówno stanu technicznego jezdni, jak i „ciągów pieszych”. Musi więc dbać również o odpowiedni stan chodników. Klasycznym przykładem szkody, w której trzeba ustalić odpowiedzialność zarządcy drogi, to upadek pieszego idącego chodnikiem. Przyczyną wypadku była niewielka nierówność spowodowana wykruszeniem jednej kostki brukowej. Ustalając odpowiedzialność cywilną, należy zbadać realne zagrożenia i zweryfikować należytą staranność w utrzymaniu terenu. Nawierzchnia chodnika, nawet przy idealnym początkowym ułożeniu, z biegiem czasu traci swój równy profil pod wpływem nacisku, warunków atmosferycznych i innych czynników zewnętrznych. Nie każda nierówność czy zagłębienie w chodniku stanowi niebezpieczeństwo, a natychmiastowe usunięcie każdej drobnej nierówności nie jest możliwe.

ZIMOWE DYLEMATY ZARZĄDCY

Podobnie oceniać będziemy należyte wykonanie obowiązków w zakresie zimowego utrzymania terenu chodnika. Tutaj jednak obowiązki zarządcy drogi podlegają ograniczeniu i częściowo zostają scedowane na właścicieli budynków przyległych do chodnika. Jeśli więc zimą pieszy dozna urazu na oblodzonym chodniku, nie oznacza to automatycznie, że badana będzie odpowiedzialność zarządcy drogi. Zgodnie z Ustawą o utrzymaniu porządku i czystości w gminach utrzymanie w czystości terenu budynku, posesji oraz terenów przyległych do budynku jest co do zasady obowiązkiem jego właściciela. W takich przypadkach roszczenie poszkodowanego powinno być kierowane bezpośrednio do właściciela działki, która graniczy z chodnikiem. Wspomniana ustawa wskazuje jednocześnie, że właściciel nieruchomości nie jest zobowiązany do uprzątnięcia chodnika, na którym jest dopuszczony płatny postój lub parkowanie pojazdów samochodowych.

SPRZEDANA ODPOWIEDZIALNOŚĆ

Dość często czynności związane z zimowym utrzymaniem dróg i chodników są powierzane wyspecjalizowanej firmie. Takie działanie może uwolnić zarządcę drogi od odpowiedzialności za ewentualne szkody powstałe w czasie zimy. Należy jednak pamiętać, że zasadniczą kwestią, która pozwoli na zwolnienie się z odpowiedzialności zgodnie z art. 429 k.c., będzie profesjonalizm podwykonawcy oraz szczegóły zawarte w umowie na wykonanie prac. Jeżeli na przykład umowa przewiduje, że wykonawca prac rozpoczyna swoje działania każdorazowo na telefoniczne zlecenie zarządcy, nadal możemy rozpatrywać powstałą szkodę w kategoriach zaniechania ze strony właściciela drogi. Zadaniem likwidatora szkody będzie zweryfikowanie, czy zlecono odśnieżanie w odpowiednim czasie. Ponadto należy pamiętać, że w sytuacji, gdy podmiot odpowiedzialny za drogę nie zweryfikował w żaden sposób, czy firma, której powierzył wykonanie zadania, podjęła się rzeczywistych czynności zmierzających do wykonania zlecenia, odpowiedzialność za zdarzenie powstałe w wyniku braku odśnieżenia drogi w dalszym ciągu może ponosić zlecający.

63 proc. sprawdzanych zarządów dróg nie prowadziło książek dróg, dzienników objazdów dróg lub prowadzona ewidencja była niekompletna bądź nieaktualna. W ponad 80 proc. wykazano braki w zakresie przeprowadzenia okresowych kontroli stanu technicznego dróg i drogowych obiektów inżynierskich, w 100 proc. jednostek poddanych kontroli stwierdzono przypadki nieprawidłowego ustawienia znaków.

NATURA WIE LEPIEJ?

Czasem, pomimo podjęcia wszelkich stosownych działań, nie udaje się przewidzieć niektórych zdarzeń. Zwłaszcza gdy w grę wchodzą siły natury. Niemożliwe do uniknięcia jest powstanie szkód wywoływanych przez huragany, gradobicia czy uderzenia pioruna. Można jednak i trzeba zabezpieczyć drogę tak, aby zminimalizować ryzyko. Złamaniu drzewa wskutek wystąpienia huraganu przeciwdziałać się nie da, należy jednak na bieżąco usuwać z terenu przydrożnego chore drzewa, spróchniałe konary, aby ograniczyć możliwość ich upadku na drogę podczas burz, naturalnych i normalnych w naszym klimacie zjawisk. Podobną sytuację mamy w przypadku szkód spowodowanych przez dziką zwierzynę. Przykładem może być szkoda, w której na przejeżdżający drogą pojazd upadło drzewo, którego pień przegryzły bobry mające siedliska na terenie leśnym znajdującym się w pobliżu drogi. Pomimo wykonywania przeglądów zarządca nie mógł przewidzieć, że w nocy dojdzie do podcięcia drzewa znajdującego się w lesie poza pasem drogowym. Czy tak samo jest wtedy, gdy do szkody dochodzi na skutek wtargnięcia na jezdnię sarny czy dzika? Oczywiście zarządca nie jest w stanie przewidzieć zachowania dzikiego zwierzęcia i skutecznie przeciwdziałać jego wtargnięciu na drogę, jednak czy zawsze w takich przypadkach konieczne jest oznakowanie znakiem A-18b „Uwaga dzikie zwierzęta”? Zarządca powinien współpracować z nadleśnictwem i znakować tereny zwiększonej migracji zwierząt. Pamiętać jednak należy, że tego typu znaki służą ostrzeżeniu o możliwości ich występowania i nie oznacza to, iż do wtargnięcia może dojść wyłącznie w granicach obowiązywania znaku. Oznakowanie wszystkich miejsc, w których wystąpić może zwierzyna, nie jest możliwe i celowe, ze względu na powszechne jej bytowanie na terenach leśnych, rolniczych, a nawet na obrzeżach miast. Niestety, dzikie zwierzęta nie mają w zwyczaju stosować się do oznakowania wprowadzanego przez ludzi.

DZIURAWE DROGI – PROBLEM OGÓŁU

Zasadniczą kwestią dla ubezpieczyciela, który zajmuje się likwidacją szkód w zakresie ryzyka odpowiedzialności cywilnej zarządcy drogi, jest to, w jaki sposób podmiot ten kontroluje, remontuje, zabezpiecza podległą sieć drogową. Niestety często w budżetach zarządców brakuje możliwości sfinansowania remontów każdej drogi będącej w złym stanie technicznym i decyzje takie są planowane stopniowo. Brak środków na remonty nie zwalnia jednak zarządcy z obowiązku zabezpieczenia drogi do czasu wygospodarowania odpowiedniej sumy na naprawę. To właśnie brak działania w znacznej większości przypadków będzie powodować odpowiedzialność zarządców za szkodę. Jak widać, problem niedofinansowania budżetów samorządów lokalnych dotyczy również ubezpieczycieli, ale przede wszystkim nas wszystkich – użytkowników dróg. Dlatego też nie pozostaje nam nic innego, jak zachować ostrożność i zdjąć nogę z gazu, a wtedy z pewnością uda nam się bezpieczniej dojechać do celu.

About the author

Tagi: , , , , , , , , ,

POLECANE DLA CIEBIE

TAGI