Żywioły, jako siła niszczycielska i twórcza zarazem, towarzyszą światu od zarania dziejów.

Cztery podstawowe żywioły występujące w przyrodzie: woda, ziemia, ogień i powietrze, niosą ryzyko powstania szkód, które są utrapieniem ludzkości. Człowiek i jego dobra materialne egzystują więc nieustannie w obliczu ryzyka, które materializuje się wraz z działaniem rzeczonych sił natury. Nie należy przy tym zapominać o działalności człowieka. Siłą niszczycielską nie jest bowiem wyłącznie żywioł jako taki. Owszem, potrafi on zniszczyć ludzkie życie i majątek, ale dziłania lub zaniechania człowieka także są czynnikiem sprawczym szkód. Zatem te dwa czynniki: żywioły i człowiek, stwarzają największe ryzyko i zagrożenie dla naszego życia, zdrowia oraz bezpieczeństwa dóbr materialnych.

Na gruncie prawa cywilnego i umowy ubezpieczenia można w dużym uproszczeniu założyć prosty podział, według którego Bóg lub siły natury, traktowane jako czynnik sprawczy wszechświata, odpowiadają za szkody spowodowane żywiołami – szkody w ramach ubezpieczenia majątkowego. Natomiast człowiek odpowiada za szkody w ramach ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej. Patrząc na taki podział widzimy więc, że mamy „boskie” ubezpieczenia mienia i „ludzkie” ubezpieczenia OC.

MODEL IDEALNY UBEZPIECZEŃ
W modelu idealnym „boskie” ubezpieczenia mienia kompensują szkody spowodowane żywiołami. Tam, gdzie sprawcą i przyczyną szkody są działania lub zaniechania człowieka, mamy „ludzkie” ubezpieczenia OC. Ten model ubezpieczeń byłby idealnym sposobem na zapanowanie nad ryzykiem: szkody wyrządzane przez człowieka powinny być pokrywane ubezpieczeniami OC, a szkody wyrządzane przez żywioł, zdarzenie losowe – ubezpieczeniem mienia. Pozostaje nam jednak cała strefa szkód, których przyczyną nie jest ani żywioł, ani człowiek. Dlatego w obszarze ubezpieczeń mienia znajdują się szkody, które owszem, dotyczą ognia i innych zdarzeń losowych, definiowanych w umowie, ale także wynikają z działalności człowieka, takiej jak: kradzieże, podpalenia, niedbalstwo w przestrzeganiu zasad bezpieczeństwa itp.
Zastanówmy się przez chwilę, dlaczego „boskie” ubezpieczenia „przygarnęły” czynnik ludzki i nie pozostawiły w ten sposób możliwości pokrywania szkód wyrządzanych przez człowieka wyłącznie „ludzkim” ubezpieczeniom OC. Wszędzie tam, gdzie działania lub zaniechania człowieka stanowią wyłączną lub przynajmniej wspólną z siłami natury przyczynę szkody, możemy mówić o braku wyłącznej odpowiedzialności za nią sił natury czy Boga. Właśnie w tę sferę ludzkiej działalności wkracza paleta ubezpieczeń odpowiedzialności cywilnej, których zadaniem jest kompensowanie szkód wywołanych czynnikiem ludzkim. Każda aktywność człowieka – czy to w życiu prywatnym, czy w zakresie działalności gospodarczej, czy w związku z posiadaniem nieruchomości lub wykonywaniem zawodu – niesie ryzyko spowodowania szkód.

WINNA SIŁA WYŻSZA
Człowiek jest istotą ułomną i ponadto szuka dla siebie usprawiedliwień. Ubezpieczenie OC musi więc uwzględniać to, że ubezpieczony sprawca, aby odpowiadał za szkodę – a w ślad za nim jego ubezpieczyciel – musi być pociągnięty do odpowiedzialności cywilnej. Ustalenie odpowiedzialności człowieka za powstanie szkody jest jednak procesem dużo bardziej skomplikowanym niż ustalenie w ubezpieczeniu mienia, czy doszło do zdarzenia/wypadku objętego ochroną. Człowiek bowiem, w założeniach mających wyraz m.in. w prawie cywilnym, postawił granice swojej odpowiedzialności. Uzależnił ją od wykazania winy lub wskazał, że może uwolnić się od odpowiedzialności, wykazując – chociażby działanie siły wyższej jako przesłankę – wyłączającą odpowiedzialność człowieka za powstanie szkody. Nazwał działanie Boga – czy też, by być bliżej światopoglądu naukowego: sił natury – siłą wyższą, która uwalnia go od odpowiedzialności. W doktrynie i orzecznictwie sądowym definicja tego „ubezpieczeniowego Boga”, który uwalnia od odpowiedzialności w ramach „ludzkiego” ubezpieczenia OC, to: zdarzenie zewnętrzne o charakterze nadzwyczajnym (nikły stopień prawdopodobieństwa jego wystąpienia) i przemożnym (obecny poziom wiedzy i techniki uniemożliwia zapobieżenie skutkom)2, któremu nie można zapobiec działaniem ludzkim przy użyciu dostępnych środków i zachowaniu najwyższej staranności. Wykazanie i wskazanie siły wyższej jako przyczyny szkody jest jednak trudne w praktyce odszkodowawczej. Obrona człowieka przed jego winą okazuje się znacznie łatwiejsza, gdyż to zainteresowany (poszkodowany) musi wykazać winę sprawcy.

LUDZKIE OC CZY BOSKIE MIENIE?
Możemy pokusić się o konkluzję, że uzyskiwanie odszkodowania w ramach „ludzkiego” ubezpieczenia OC jest w praktyce odszkodowawczej ścieżką o wiele trudniejszą niż w ramach ubezpieczenia mienia. Poszkodowanego czeka bowiem podwójna praca: oprócz ustalenia, czy ubezpieczyciel OC udzielił ochrony ubezpieczeniowej, musi wykazać odpowiedzialność ubezpieczonego za szkodę, który będzie się bronił brakiem winy lub działaniem siły wyższej. W „boskich” ubezpieczeniach mienia do zadań ubezpieczonego należy jedynie wskazanie, że zaszło zdarzenie, wypadek wskazany w umowie ubezpieczenia, a cała kwestia odpowiedzialności ubezpieczonego nie ma znaczenia, chyba że ubezpieczyciele skorzystają z bardzo trudnego do przeprowadzenia dowodu rażącego niedbalstwa ubezpieczonego, które było przyczyną powstania szkody w mieniu. Dowód ten jednak w praktyce jest bardzo rzadko przeprowadzany. Już w starożytnym Rzymie został uznany za tzw. dowód diabelski.

CZY OC JEST POTRZEBNE?
Widząc ubezpieczenia w takim podziale, można się zastanowić, po co w ogóle istnieją ubezpieczenia OC, skoro łatwiejsze i bardziej przyjazne w obsłudze jest ubezpieczenie mienia. Pokrywa ono szkody spowodowane działaniem zarówno żywiołów, jak i człowieka. Odpowiedź, która się nasuwa, brzmi tak: człowiek uregulował swoją odpowiedzialność za szkody i nie uwolnił się od niej. To ryzyko bywa niejednokrotnie nie do udźwignięcia w przypadku poważnych szkód. Ponadto ubezpieczyciel, który zrekompensował szkodę z ubezpieczenia mienia, zawsze będzie szukał winnego i o ile znajdzie sprawcę, będzie chciał odzyskać wydane fundusze.
Niewątpliwie ubezpieczenia mienia są tymi, po które najłatwiej sięgnąć bez wchodzenia w żmudny proces udowadniania odpowiedzialności ubezpieczonego w ubezpieczeniu OC. Równocześnie widzimy, że jedne i drugie współistnieją ze sobą i wzajemnie się przenikają. Doświadczenia praktyki odszkodowawczej uczą, że zawsze warto posiadać ubezpieczenie mienia, gdyż uzyskanie kompensaty z ubezpieczenia OC jest obarczone znacznie większym ryzykiem. Niemniej ustawodawca nie bez powodu w pierwszej kolejności i w szerszym zakresie wiele ubezpieczeń OC uczynił obowiązkowymi, pozostawiając prawie całkowitą swobodę w ubezpieczeniach mienia (nie wiedzieć czemu tylko budynki rolnicze stały się przedmiotem obowiązkowego ubezpieczenia).
Uwzględniwszy przedstawione zależności, możemy stwierdzić, że w ubezpieczeniu OC w centrum przyczyny szkody stoi działanie człowieka i ocena jego zachowania prowadzącego do powstania szkody. W ubezpieczeniu mienia zdecydowaną przewagę widzimy w czynniku sprawczym szkód sił naturalnych czy boskich – dla ochrony przed skutkami ich działania stworzono kategorie ubezpieczeń majątkowych.
W najbliższej perspektywie nie widać, aby ubezpieczenia mienia zastąpiły ubezpieczenia OC. Ostatnie kilkanaście lat dowodzi wręcz wzrostu znaczenia ubezpieczeń OC, jeśli sądzić chociażby po liczbie tych, które stały się obowiązkowe – nawet opiekunki dzieci do lat trzech zostały poddane temu obowiązkowi3.

Przypisy:
1 W art. 435 k.c. i art. 436 k.c. działanie siły wyższej daje podstawy do uwolnienia się od odpowiedzialności ubezpieczonego sprawcy w przypadku szkód, za które przedsiębiorstwo wprawiane w ruch siłami przyrody i kierujący pojazdem mechanicznym (z wyłączeniem zderzenia pojazdów) odpowiadają na zasadzie ryzyka.
2 Por. wyrok SN z dn. 16 grudnia 2004 r. II UK83/04, OSNP 2005, nr 14, poz. 215i. 3 Zob. art. 41 ustawy o opiece nad dziećmi w wieku do lat 3.
About the author

POLECANE DLA CIEBIE