Zabezpieczenia, bezpieczeństwo – w dzisiejszych czasach słowa te zyskują na znaczeniu. Jednym z częstszych działań poprawiających bezpieczeństwo zakładów przemysłowych w kontekście ryzyka pożarowego jest zabudowa urządzeń przeciwpożarowych. Czy zabudowa instalacji gaśniczej lub systemu sygnalizacji pożaru w 100 proc. gwarantuje poprawę bezpieczeństwa pożarowego chronionego obszaru?

Mówimy o bezpieczeństwie granic, instytucji, imprez masowych, informacji, cyberbezpieczeństwie, bezpieczeństwie mienia. W życiu codziennym zabezpieczamy się przed włamaniem, wyładowaniami atmosferycznymi, przerwami w zasilaniu czy nieautoryzowanym dostępem do naszych zasobów IT. Również nabywcy instytucjonalni coraz więcej inwestują w szeroko rozumiane systemy zabezpieczeń. Dlaczego? Przyczyn jest kilka: rosnąca świadomość występujących zagrożeń, racjonalne zarządzanie ryzykiem, wymogi prawne, wytyczne zakładów ubezpieczeń czy wreszcie określona sytuacja rynkowa. Niektóre z międzynarodowych zakładów ubezpieczeń np. podejmują współpracę tylko z tymi podmiotami, które mogą się wylegitymować określonym poziomem zabezpieczeń. Przy czym same deklaracje to za mało – w takich sytuacjach audytorzy zewnętrzni sprawdzają potencjalnego kooperanta, kontrolując w wizytowanym zakładzie instalacje służące bezpieczeństwu.

Sama instalacja to za mało
Liczba obszarów wymagających zabudowy zabezpieczeń w zakładzie produkcyjnym średniej wielkości jest coraz częściej długą listą opisującą większą część jego działalności. Zakłady są coraz częściej zabezpieczane systemami sygnalizacji pożarowej, półstałymi i stałymi instalacjami gaśniczymi, systemami eksplozymetrycznymi czy też układami gaszenia iskier. Czy zatem możemy spać zupełnie spokojnie? Odpowiedź na tak sformułowane pytanie nie jest i nie może być jednoznaczna. Sam fakt posiadania zabezpieczeń przeciwpożarowych to zdecydowanie za mało. Instalacja musi być niezawodna. Na skuteczność zainstalowanej ochrony przeciwpożarowej może wpływać wiele czynników.

W mojej ocenie są to kolejno:

  • właściwy dobór urządzeń, poprzedzony gruntowną analizą warunków występujących w miejscu planowanej instalacji urządzenia,
  • poprawna konserwacja,
  • procedury alarmowania. Każdy z wymienionych elementów może skutecznie zakłócić poprawność działania lub unieruchomić nawet najbardziej zaawansowane urządzenie przeciwpożarowe.

Urządzenie przeciwpożarowe
Zgodnie z Rozporządzeniem Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 7 czerwca 2010 r. w sprawie ochrony przeciwpożarowej budynków, innych obiektów budowlanych i terenów, jako urządzenia przeciwpożarowe (stałe lub półstałe, uruchamiane ręcznie lub samoczynnie) rozumiane są urządzenia służące do zapobiegania powstaniu, wykrywania, zwalczania pożaru lub ograniczania jego skutków.

Należy wziąć pod uwagę, że zwykle urządzenia przeciwpożarowe pozostają w stanie gotowości/czuwania. Z uwagi na ich funkcje, muszą być bezwzględnie utrzymywane w należytym stanie technicznym, aby w chwili wystąpienia zdarzenia pożarowego (co może się wydarzyć nawet po wielu latach od ich instalacji) zadziałać niezawodnie i skutecznie. Przez niezawodność rozumiana jest zdolność urządzenia do ciągłego przebywania w stanie gotowości oraz do zadziałania zgodnego z jego projektowym przeznaczeniem w warunkach pożaru. Niezawodność zadziałania to jeden z najistotniejszych parametrów oceny instalacji, ponieważ decyduje o bezpieczeństwie chronionych ludzi oraz mienia.

wykres1

 

Projekt i dobór urządzeń
Pomimo dużej liczby dostępnych nowoczesnych urządzeń przeciwpożarowych nadal nie ma (i być nie może) urządzeń uniwersalnych. Poszczególne rozwiązania są skuteczne w określonych warunkach, dla określonych grup pożarów, przy założonych gęstościach obciążenia ogniowego itd. Dlatego tak ważny jest prawidłowy dobór urządzeń. Przykładowo norma VdS CEA 4001 wprowadza trzy główne klasy zagrożenia pożarowego: małe (LH), średnie (OH) oraz duże zagrożenie pożarowe (HH). Skuteczność działania instalacji tryskaczowej zależy więc m.in. od prawidłowego zakwalifikowania występujących w zakładzie warunków do odpowiedniej klasy zagrożenia pożarowego. Kwalifikację taką musi poprzedzić rzetelna analiza profilu działalności zamawiającego. Również w przypadku innych urządzeń przeciwpożarowych, np. systemu sygnalizacji pożarowej (SSP), będziemy mieli do czynienia z potrzebą analizy warunków występujących w miejscu instalacji. Tyle teoria. A jak wygląda praktyka?

Przykład nr 1
Zakład branży tekstylnej o bardzo wysokim zapyleniu w trakcie produkcji. W hali produkcyjnej zabudowany SSP oparty na czujkach liniowych. Ze względu na wysokie zapylenie w obiekcie reflektory czujek muszą być czyszczone co dwa, trzy tygodnie. Fałszywe wzbudzenia systemu od zapylenia występują regularnie kilkakrotnie w ciągu miesiąca. W efekcie stan alarmu pożarowego dla operatora centralki przeciwpożarowej jest zdarzeniem regularnym i nieskutkującym realnym zagrożeniem. Dodatkowo za każdym razem podczas czyszczenia hali (raz w tygodniu) operator centralki jest informowany o tym, że w sprzątanej strefie wystąpi alarm pożarowy, na który nie należy reagować.

Przykład nr 2
Duży zakład branży meblarskiej. W celu poprawy bezpieczeństwa zdecydowano o zabudowie w całym obiekcie SSP. Projektant zaproponował wykorzystanie wyłącznie czujek dymowych, a umiejscowił je m.in. w pomieszczeniu kotłowni z kotłem uniwersalnym, opalanym węglem i drewnem, z otwieraną komorą zasypową, oraz dwóch silosach wewnętrznych. W silosach gromadzono granule i inne rozdrobnione materiały do wypełniania tapicerowanych elementów dekoracyjnych. Ze względu na to, że zakład znajdował się około 20 km od najbliższej jednostki ratowniczo-gaśniczej PSP, zdecydowano się również na połączenie centrali SSP z operatorem powiadamiającym o zdarzeniu straż pożarną. Rezultatem wdrożenia systemu była… nieuzasadniona wizyta PSP oraz niechęć części personelu do SSP.

By poprawić tę sytuację, zweryfikowano przyjęte kryteria alarmowania: przede wszystkim wydłużono za krótki czas na sprawdzenie i ewentualne odwołanie alarmu I stopnia. System był wstępnie skonfigurowany z 3-minutową zwłoką od czasu potwierdzenia przyjęcia sygnału o alarmie. Czas ten nie pozwalał operatorowi na skuteczne rozpoznanie zdarzeń. Po zmianie projektu i fizycznej wymianie części czujek, wprowadzeniu koincydencji w niektórych pomieszczeniach oraz modyfikacji procedur wewnętrznych, fałszywe alarmy udało się wyeliminować.

Przykład nr 3
Zakład przemysłu ciężkiego wyposażony w SSP oparty na detekcji dymu. Czujki systemu zainstalowano m.in. w wentylowanych komorach transformatorów. W zakładzie okresowo występowały emisje, przede wszystkim pary. Ponieważ nie uwzględniono tego faktu przy wyborze komponentów SSP, wystąpiło zdarzenie, w którym wentylatory zassały parę, wzbudzając SSP i w konsekwencji doprowadzając do pełnego wyładowania kosztownego gazu gaśniczego. Aby tego uniknąć w przyszłości, zdecydowano o zmianie sposobu detekcji w komorach, tj. zastosowano czujki płomieniowe.

Przykład nr 4
Zakład wizytowany półtora roku od rozpoczęcia oficjalnej eksploatacji. W obiektach zakładu zabudowano SSP. W trakcie audytu jednego z budynków większość znajdujących się w nim czujek była zabezpieczona osłonami montażowymi (kapturkami), które zgodnie z deklaracjami właściciela zakładu, nie zostały usunięte przez ekipę dostawcy systemu. Teoretycznie taka sytuacja nie miała prawa wystąpić, gdyż SSP musi być okresowo konserwowany. Wytyczne dostawców urządzeń są jednoznaczne: „Konserwacja powinna polegać na dojściu do każdego punktu dozorowego (elementu) z osobna, spowodowaniu jego zadziałania (np. czujki dymu aerozolowym imitatorem dymu) i sprawdzeniu poprawnej reakcji centrali zgodnie z DTR producenta”. A jednak opisany przypadek wcale nie należy do rzadkości! Zmienna jest tylko skala niezgodności. Najczęściej zdarza się, że zablokowanych jest kilka czujek w trudno dostępnych miejscach, np. w przestrzeniach podpodłogowych. Skrajnym przypadkiem był właśnie wspomniany zakład, gdzie w jednym z ważniejszych obiektów większość SSP była „zneutralizowana” poprzez zabezpieczenia montażowe.

Również nabywcy instytucjonalni coraz więcej inwestują w szeroko rozumiane systemy zabezpieczeń. Dlaczego? Przyczyn jest kilka: rosnąca świadomość występujących zagrożeń, racjonalne zarządzanie ryzykiem, wymogi prawne, wytyczne zakładów ubezpieczeń czy wreszcie określona sytuacja rynkowa.

 

Konieczne próby i badania
Zgodnie z cytowanym już Rozporządzeniem Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 7 czerwca 2010 r. w sprawie ochrony przeciwpożarowej budynków, innych obiektów budowlanych i terenów, urządzenia przeciwpożarowe w obiekcie powinny być wykonane na podstawie projektu uzgodnionego przez rzeczoznawcę do spraw zabezpieczeń przeciwpożarowych, a warunkiem dopuszczenia do ich użytkowania jest przeprowadzenie odpowiednich dla danego urządzenia prób i badań, potwierdzających prawidłowość ich działania. Tym samym tak często spotykane w mniejszych zakładach rozwiązania własne – typu półstałe lub stałe instalacje gaśnicze wodne, zewnętrzne i wewnętrzne kurtyny wodne – nie spełniają kryteriów rozporządzenia, Najczęściej z tego właśnie powodu są one ignorowane przez audytorów zewnętrznych. Wiąże się to przede wszystkim z brakiem wiedzy osób audytujących o kwalifikacjach podmiotów projektujących oraz z nieznaną niezawodnością i skutecznością gaśniczą wspomnianych rozwiązań.

Również przy zabudowie innowacyjnych systemów gaśniczych, projektowanych przez osoby uprawnione, dobrą praktyką powinno być sprawdzanie informacji o referencjach, skuteczności gaśniczej w danej aplikacji oraz o warunkach i kosztach eksploatacji po zabudowie. Nieocenionym źródłem tego rodzaju wiedzy są doświadczenia eksploatacyjne pozyskane bezpośrednio od użytkowników funkcjonującego systemu. Optymalnym działaniem jest wykonanie wspomnianych czynności sprawdzających jeszcze przed ostatecznym wyborem rozwiązania. Dzięki takiemu postępowaniu można uniknąć ewentualnych późniejszych modernizacji czy zmian związanych np. z zatykającymi się dyszami gaśniczymi eksploatowanymi na zewnątrz obiektu czy też potrzebą posiadania automatycznych żaluzji ograniczających kubaturę zabezpieczaną nietypowymi stałymi urządzeniami gaśniczymi. Zmiana już zabudowanego systemu jest przedsięwzięciem często kłopotliwym i nierzadko kosztownym. Najczęściej można ją przeprowadzić tylko w czasie postoju remontowego, a w szczególnych przypadkach jest to w ogóle niemożliwe.

Należy brać pod uwagę, że projektanci szeroko rozumianych urządzeń przeciwpożarowych w szczególnych przypadkach mają do czynienia z zagadnieniami nietypowymi, które z natury są przedsięwzięciami pionierskimi i trudnymi do zaprojektowania. Muszą np. pogodzić wymóg stałego chłodzenia lub wentylowania urządzeń elektronicznych (przykładowo dużych ekranów LCD) z koniecznością utrzymania minimalnego stężenia gaśniczego w zdefiniowanym czasie w ich obudowach.

Niektóre z międzynarodowych zakładów ubezpieczeń podejmują współpracę tylko z tymi podmiotami, które mogą się wylegitymować określonym poziomem zabezpieczeń. Przy czym same deklaracje to za mało – w takich sytuacjach audytorzy zewnętrzni sprawdzają potencjalnego kooperanta, kontrolując w wizytowanym zakładzie instalacje służące bezpieczeństwu.

 

1

Przypadkowe uruchomienia

Tematem, którego nie można pominąć, gdy porusza się zagadnienia niezawodności w funkcjonowaniu urządzeń przeciwpożarowych, jest też właściwa koordynacja współpracy ww. urządzeń. Nieśmiertelny temat współpracy systemów oddymiania z instalacją tryskaczową jest jednym z „evergreenów” w tej dziedzinie. Kolejnym dobrym przykładem z obszaru koordynacji współpracy urządzeń są zabezpieczenia systemów IT (serwerowni) – tu najczęściej systemy zasysające stanowią tylko prealarm informujący o fakcie zaistnienia zdarzenia, zaś konwencjonalne SSP odpowiadają za automatyczne wyzwolenie gaszenia. Takie rozwiązanie eliminuje zbędne wyzwolenie czynnika gaśniczego w całej chronionej przestrzeni oraz potencjalne zakłócenie pracy urządzeń IT mogące powstać w wyniku takiego wyładowania (zagadnienia utraty zysku!). Jednocześnie umożliwia obsłudze, najczęściej obecnej całodobowo, użycie podręcznego sprzętu gaśniczego. Algorytm wyzwolenia czynnika gaśniczego jest bardzo ważnym tematem, bo wskutek przypadkowego uruchomienia urządzeń gaśniczych możemy mieć do czynienia ze znacznymi szkodami, np. ze wstrzymaniem pracy serwerów w instytucji finansowej, gdzie urządzenia te stanowią o prawidłowym funkcjonowaniu całej firmy, czy też przypadkowym zapianowaniem magazynu spożywczego.

Konserwacja i serwis
Nawet bardzo dobrze wykonany system zabezpieczeń przeciwpożarowych może się okazać zawodny, jeśli jest źle konserwowany i serwisowany. W części urządzeń przeciwpożarowych dość łatwo o przeoczenie niekorzystnych trendów i zmian wynikających np. z upływu czasu, a mogących wpływać na wydajność. Konserwacja polega na utrzymaniu zgodnego z przeznaczeniem funkcjonowania instalacji i obejmuje przeglądy okresowe oraz serwis (naprawy). Za konserwację urządzeń przeciwpożarowych zgodnie z prawem odpowiada użytkownik/właściciel. Generalnie, zgodnie z Rozporządzeniem Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 7 czerwca 2010 r. w sprawie ochrony przeciwpożarowej budynków, innych obiektów budowlanych i terenów, przeglądy techniczne i czynności konserwacyjne powinny być przeprowadzane w okresach ustalonych przez producenta, nie rzadziej jednak niż raz w roku.

Przegląd gwarantem
Dostawcy często jednak nie wskazują właścicielowi czy użytkownikowi dostatecznie jasno reżimu dotyczącego wykonawstwa przeglądów. Efekty? Nigdy nieprzeglądane automatyczne bramy wydzielania przeciwpożarowego, pełne komunikatów alarmowych centrale SSP, nietestowane okresowo pompy pożarowe DIESEL systemów tryskaczowych… Tego typu przeoczenia można stosunkowo łatwo zidentyfikować zarówno na podstawie udostępnionej dokumentacji, jak i na miejscu, np. poprzez testowe zamknięcie bramy lub sprawdzenie godzinowego licznika pracy pompy. Cytując ponownie rozporządzenie, „urządzenia przeciwpożarowe oraz gaśnice przenośne i przewoźne, zwane dalej gaśnicami, powinny być poddawane przeglądom technicznym i czynnościom konserwacyjnym, zgodnie z zasadami i w sposób określony w Polskich Normach dotyczących urządzeń przeciwpożarowych i gaśnic, w dokumentacji techniczno-ruchowej (DTR) oraz w instrukcjach obsługi, opracowanych przez ich producentów”. Dokumentacja techniczno-ruchowa jednego z producentów SSP wskazuje, że „kontrola urządzeń powinna być przeprowadzana nie rzadziej niż co 6 miesięcy”, a mamy też inne systemy, np. detekcji iskier czy przeciwwybuchowe, w których przypadku wskazywana w dokumentacji techniczno-ruchowej częstotliwość przeglądów niektórych komponentów bywa znacznie intensywniejsza. Praktyka pokazuje, że nierzadko kontrole poprawności działania i konserwacja nie są realizowane nawet z minimalną częstotliwością, czyli raz w roku. Jak w takim razie wygląda gwarancja zadziałania (niezawodność) urządzeń? Pytanie to pozostawmy bez odpowiedzi.

Cenne kompetencje
Czynności konserwacyjne muszą być dostosowane do wieku danej instalacji. A to powoduje, że zamówiony serwis musi posiadać gruntowną znajomość testowanego układu oraz czas okresów wykonywania poszczególnych testów. Niestety, często chęć obniżenia kosztów serwisu ustanawia reguły odbiegające od wskazań DTR. W rezultacie mamy do czynienia np. ze sztywnymi rocznymi terminami serwisów realizowanych wyłącznie przez jeden, nie do końca kompetentny podmiot (brak pełnej znajomości wszystkich serwisowanych urządzeń). Jeśli taka sytuacja ma miejsce w obiekcie ze znaczną liczbą różnorodnych i skomplikowanych urządzeń przeciwpożarowych, mamy gotową receptę na kłopoty. Ostatni aspekt, na który chciałbym zwrócić uwagę, to prawidłowe wykorzystanie przez serwis dokumentacji testowanych urządzeń oraz zastosowanie obowiązujących procedur, np. dotyczących blokowania elementów wykonawczych na czas testów. Jak wynika z wytycznych dla serwisantów SSP, „podczas przeglądów konserwator powinien zgodnie z DTR centrali zablokować uruchomienie elementów automatyki pożarniczej oraz transmisję alarmów wychodzących na zewnątrz do monitoringu”. Doświadczenia pokazują jednak, że pomimo wytycznych dość regularnie występują tu błędy. Wypadki te wynikają, według mnie z rutyny pracowników firm konserwujących. Konsekwencjami wspomnianych błędów są bardzo często przypadkowe uruchomienia procedur gaśniczych.

Przykład nr 5
Zakład przemysłu ciężkiego posiadający stałą instalację zraszaczową w komorze transformatora. W obiekcie panowały bardzo ciężkie warunki eksploatacyjne (wysokie zapylenie). W trakcie audytu stwierdzono brak konserwacji części urządzeń gaśniczych od czasu ich zabudowy, to jest początku lat 90. XX w. Rekomendowano przeprowadzenie płukania instalacji zraszaczowych. Zakład zdecydował się na wykonanie rekomendowanych prac konserwacyjnych. Po ich rozpoczęciu wystąpiła nagła przerwa w zasilaniu zakładu. Zdarzenie było bardzo niebezpieczne z uwagi na bezwzględny wymóg stałego zasilania urządzeń produkcyjnych. Brak zasilania stwarzał realne zagrożenie pożarowe oraz ryzyko wystąpienia poważnej awarii maszynowej. Dzięki intensywnym działaniom służb utrzymania ruchu przywrócono zasilanie na czas, zapobiegając powstaniu szkody znacznych rozmiarów. Przyczyną odłączenia transformatora zasilającego było… prowadzenie rekomendowanych prac serwisowych na stałych urządzeniach gaśniczych. Uruchomienie przepływu w instalacji gaśniczej powodowało odłączenie gaszonego urządzenia elektrycznego (w tym przypadku transformatora). Niestety, zarówno serwisanci, jak i pracownicy zakładu nie wiedzieli, jak zaprojektowano instalację gaśniczą i jakie konsekwencje pociąga za sobą jej (nawet testowe) uruchomienie.

Urządzenia przeciwpożarowe pozostają w stanie gotowości/czuwania. Z uwagi na ich funkcje muszą być bezwzględnie utrzymywane w należytym stanie technicznym, tak aby w chwili wystąpienia zdarzenia pożarowego (co może się wydarzyć nawet po wielu latach od ich instalacji) zadziałać niezawodnie i skutecznie.

 

2Obsługa i procedury
Ostatnim elementem mogącym wpływać na niezawodność urządzeń przeciwpożarowych są procedury wewnętrzne i kompetencje obsługi nadzorującej. W przypadku dużych, skomplikowanych systemów przeciwpożarowych obsługujące je osoby powinny stanowić wsparcie dla prowadzącego akcję gaśniczą. Operator systemu przeciwpożarowego powinien gruntownie znać cały obiekt, istniejący system przeciwpożarowy oraz możliwe scenariusze rozwoju pożaru. Dzięki wiedzy i swoim umiejętnościom, powinien móc reagować na zmieniające się okoliczności zdarzenia. Dlatego tak wskazane jest intensywne szkolenie operatorów central przeciwpożarowych, gdyż stanowią oni jedno z najważniejszych ogniw systemu bezpieczeństwa. Praktyka pokazuje jednak, że za nadzór nad systemami przeciwpożarowymi najczęściej są odpowiedzialni pracownicy ochrony, nierzadko bez elementarnej znajomości obsługiwanych przez siebie urządzeń. W rezultacie dochodzi do niepotrzebnych uruchomień stałych urządzeń gaśniczych, opóźnień w powiadomieniu o zdarzeniach oraz niedostatecznego nadzoru nad instalacją. W przypadku mniejszych zakładów z reguły nadzór nad centralą pełni jeden pracownik, który jest też zobligowany do obchodów terenu.

W przypadku alarmu może mu zabraknąć czasu na potwierdzenie i weryfikację zgłoszenia alarmowego, a to może prowadzić do kosztownych pomyłek, np. w postaci przejścia do alarmu II stopnia i wysterowania gaszenia wraz z powiadomieniem do PSP. Dość częstym przypadkiem jest również brak świadomości lub niezrozumienie celu funkcjonalnego zabudowanego w zakładzie rozwiązania przeciwpożarowego. Zdarza się, i to wcale nierzadko, że po serii powtarzających się alarmów pożarowych (fałszywe wzbudzenia) operatorzy urządzeń czy pracownicy wyciszają sygnalizację dźwiękową, zaś centrala jest pozostawiana w stanie sygnalizacji pożaru.

Podsumowanie
Urządzenia przeciwpożarowe są bardzo ważnym elementem bezpieczeństwa zakładów, ograniczającym ryzyko wystąpienia szkody materialnej znacznych rozmiarów. Jednak aby utrzymać niezawodność danego rozwiązania, należy zadbać o odpowiednią konserwację, serwis i kompetentny nadzór. Czynności te nie tylko wynikają z dobrej praktyki inżynierskiej, ale też są wymagane przepisami prawa oraz wskazaniami DTR urządzeń. Utrzymanie należytego stanu technicznego urządzeń przeciwpożarowych jest zadaniem długofalowym, do którego realizacji należy angażować przede wszystkim doświadczone, wyspecjalizowane podmioty. Mam nadzieję, że opisane przykłady ograniczenia skuteczności zabudowanych urządzeń ppoż. zwrócą uwagę czytelników na znaczną liczbę parametrów mogących negatywnie wpłynąć na niezawodność przyjętych rozwiązań – począwszy od zagadnień projektowych, poprzez kwestie eksploatacyjne, a skończywszy na procedurach.

About the author

Tagi: , , , , , , , , ,

POLECANE DLA CIEBIE

TAGI