Internet rzeczy (z ang. Internet of Things) to pojęcie, które nie schodzi ostatnio z ust menedżerów i inżynierów reprezentujących różne branże przemysłowe. To sensory, bramki i chmury – cyfrowe chmury pęczniejące od zettabajtów informacji. Wystarczy je odpowiednio „nakłuć”, aby z nieba spadł deszcz danych, który może przyczynić się do… no właśnie – czego?

Internet rzeczy (z ang. Internet of Things) to pojęcie, które nie schodzi ostatnio z ust menedżerów i inżynierów reprezentujących różne branże przemysłowe. To sensory, bramki i chmury – cyfrowe chmury pęczniejące od zettabajtów informacji. Wystarczy je odpowiednio „nakłuć”, aby z nieba spadł deszcz danych, który może przyczynić się do… no właśnie – czego? Wszystko zależy od oczekiwań. Jedni szukają usprawnień procesów technologicznych, inni podniesienia komfortu pracy czy redukcji kosztów działalności. Moje marzenia obejmują natomiast obszar szeroko pojętej prewencji szkodowej. Straty majątkowe, przestoje w działalności, utrata kontrahentów czy wizerunku to konsekwencje, których chciałby uniknąć każdy przedsiębiorca. Czy technologia IoT może przyczynić się do eliminacji niepożądanych zdarzeń?  Z pewnością nie zawsze, ale może zdecydowanie wpłynąć na ograniczenie ryzyka. To szansa, której nie możemy zaprzepaścić.

IoT – internet przyszłości, to zmienia wszystko
Internet rzeczy to nic innego, jak „wielka pajęczyna” łącząca różne przedmioty, które mogą rejestrować, przechowywać i przesyłać między sobą różnego rodzaju informacje. W odniesieniu do przemysłu występuje często pod nazwą IIoT (Industrial Internet of Things), a do samochodów IoV (Internet of Vehicle). Jakiś czas temu pojawiło się również określenie Internet of Everything (Internet wszystkiego czy też Internet wszechrzeczy), które łączy ludzi, przedmioty, procesy i rzeczy. Według szacunków International Data Corporation (IDC) obecnie na globalnym rynku znajduje się ok. 10–12 mld „inteligentnych” przedmiotów dysponujących autonomicznym dostępem do sieci, tzn. z własnym, unikalnym adresem IP. Przewiduje się, że do 2020 roku liczba takich urządzeń wzrośnie do blisko 30 mld. Będzie to niemal cztery razy więcej, niż wynosi populacja naszego globu. Wkrótce będziemy żyć i pracować w środowisku wysyłających i odbierających sygnały różnych urządzeń. Jeżeli potrafimy wykorzystać big data generowane przez inteligentne urządzenia, to Internet rzeczy stanie się znakiem rozpoznawczym naszej epoki. Przykładów zastosowań IoT jest wiele. Jednym z najbardziej spektakularnych jest wybudowane kosztem miliardów dolarów koreańskie Songdo – „najbardziej inteligentne miasto świata”, miasto naszpikowane milionami sensorów rozmieszczonych w fabrykach, biurowcach, szkołach, na ulicach i w zwykłych domach. W ślad za miastami przyszłości powstają fabryki przyszłości zgodne z koncepcją Industry 4.0. Gdzieś tam w oddali „majaczy” na horyzoncie idea Loss Prevention 4.0, której fundamentem jest Internet rzeczy.

Według szacunków International Data Corporation (IDC) obecnie na globalnym rynku znajduje się ok. 10–12 mld „inteligentnych” przedmiotów dysponujących autonomicznym dostępem do sieci, tzn. z własnym, unikalnym adresem IP. Przewiduje się, że do 2020 roku liczba takich urządzeń wzrośnie do blisko 30 mld.

Różne nosy, różne parametry
Prawdziwym paliwem Internetu rzeczy są dane. W obszarze zapobiegania szkodom urządzeniami je zbierającymi są różnego rodzaju sensory, które niczym nosy w branży perfumeryjnej czy uszy w muzycznej wychwytują fałszywe nuty. Identyfikują to, czego nie są w stanie zauważyć nasze zmysły, oraz – co najważniejsze – potrafią przesłać informację w miejsca przez nas wskazane. Najczęściej mierzonymi, chociaż nie jedynymi parametrami w obszarze prewencji i predykcji szkodowejw przypadku obiektów przemysłowych, usługowych i magazynowych są temperatura, wilgotność, obecność i drgania. Wszelkie przekroczenia tych parametrów lub niekorzystne korelacje mogą świadczyć o nadchodzącej katastrofie. Jednym z wyjątków jest sensor zalania,który alarmuje po fakcie, np. o wydostaniu się wodyz instalacji wodociągowej. Informacja o pojawieniu się wody na posadzce w pomieszczeniu jest jednoznaczna i wystarczająca do podjęcia stosownych działań.

Warto wspomnieć, że rejestracja i przesyłanie danych do chmury oraz ich gromadzenie to połowa sukcesu. Prawdziwym wyzwaniem jest właściwa interpretacja tych informacji, dostrzeżenie niekorzystnych trendów i przygotowanie odpowiednich procedur działania, co jest idealnym polem dla sztucznej inteligencji. Jest więc duża przestrzeń dla takich dyscyplin, jak sztuczna inteligencja, big data czy machine learning. Nowe rozwiązania technologiczne rodzą się na naszych oczach. W dużej mierze jesteśmy jeszcze w fazie prototypów, prób, błędów i pierwszych wdrożeń lub, jak to powiedział jeden z naszych partnerów biznesowych, „na początku pięknej niekończącej się podróży w nieznany świat IoT, podczas której codziennie odkrywamy coś nowego”.
Inteligentny właściciel, inteligentny dom
Smart Home to chyba jedno z pierwszych pojęć, które możemy kojarzyć z Internetem rzeczy. Inteligentne urządzenia domowe pozwalają nie tylko na podniesienie komfortu życia czy realne oszczędności, np. w wyniku mniejszego zużycia energii elektrycznej, ale również, co z mojej perspektywy ma ogromne znaczenie, na zwiększenie poziomu bezpieczeństwa obiektu. Sensory domowe mogą wykrywać niepożądane zjawiska, takie jak dym, tlenek węgla czy woda, a następnie zaalarmować właściciela domu, nawet jeśli znajduje się kilkaset czy kilka tysięcy kilometrów od miejsca zdarzenia. Kilkadziesiąt lat temu takie rozwiązania były wyłącznie w sferze wizji naukowców. Dziś monitorowanie domów za pomocą inteligentnych urządzeń staje się codziennością. Dlatego najwięksi gracze, tacy jak Google, Amazon czy Microsoft, inwestują ogromne pieniądze w rozwój technologii Smart Home. IQ dzisiejszego domu jest dużo wyższe niż domów, które pamiętamy z naszego dzieciństwa. Aż strach pomyśleć, jak bardzo inteligentne będą domy przyszłości.

Technologia IoT pozwala na stworzenie dodatkowej linii ochrony, polegającej na ciągłym monitoringu bez potrzeby „przeciągania” kabli. W przypadku przekroczenia zadanej temperatury powiadamiane są osoby odpowiedzialne za utrzymanie urządzeń elektrycznych.

Rozdzielnice w gorączce
Sprawcami wielu pożarów i w konsekwencji dużych, często wielomilionowych szkód ogniowych i przerw w kontynuacji biznesu są urządzenia i instalacje elektryczne, zwłaszcza rozdzielnice, w których może dochodzić do niekontrolowanego wzrostu temperatury i powstania ognia. Oczywiście można zidentyfikować anomalie termiczne za pomocą kamery termowizyjnej, jednak są to zazwyczaj badania okresowe, których wyniki dotyczą stosunkowo wąskiego przedziału czasowego. Czasochłonność, a co za tym idzie koszty związane z koniecznością zaangażowania profesjonalnego, certyfikowanego specjalisty, w dużej mierze ogranicza możliwość przeprowadzania inspekcji termowizyjnych z dużą częstotliwością. Okresowo przeprowadzane badania termowizyjne są oczywiście niezastąpione i powinny znaleźć się na liście dobrych praktyk z zakresu bezpieczeństwa w każdym zakładzie produkcyjnym i obiekcie usługowym. Jednak technologia IoT pozwala na stworzenie dodatkowej linii ochrony, polegającej na ciągłym monitoringu bez potrzeby „przeciągania” kabli. W przypadku przekroczenia zadanej temperatury powiadamiane są osoby odpowiedzialne za utrzymanie urządzeń elektrycznych. Stosowna reakcja, w wielu przypadkach polegająca na drobnych naprawach typu dokręcenie śrubokrętem, może zapobiec powstaniu poważnego pożaru.

Zamrożone też chronione
Sensory temperatury mogą służyć nie tylko do wykrycia stanu przedpożarowego, ale również roztopowego. Wyobraźmy sobie sklep wyposażony w zamrażarki
do przechowywania żywności. Awaria zamrażarki lub brak zasilania (np. w godzinach nocnych) może spowodować rozmrożenie produktów i w konsekwencji konieczność wycofania ich ze sprzedaży. Bez stałego monitoringu temperatury możemy mieć problem z identyfikacją procesu rozmrażania. Sensory IoT mogą błyskawicznie poinformować zainteresowane strony o problemach technicznych. Dzięki uzyskanej w odpowiednim czasie informacji możemy podjąć stosowne działania pozwalające na uratowanie zamrożonej żywności.

Silniki mają drgawki, a niektóre czkawkę
Jednym z niepokojących objawów złego stanu technicznego wielu urządzeń, np. silników, są niewłaściwe, ponadnormatywne drgania. Oczywiście są specjaliści, którzy „słyszą” więcej niż inni, ale zazwyczaj bardziej niezawodna jest stosowana od wielu lat techniczna diagnostyka maszyn i urządzeń. Główne urządzenia technologiczne są często opomiarowane za pomocą różnego typu detektorów kablowych umożliwiających stały monitoring podstawowych parametrów. Powszechnie stosowane są również pomiary za pomocą urządzeń przenośnych. Rozwiązanie to jest stosunkowo łatwe do wdrożenia, jednak obarczone podstawową wadą – cyklicznością. Nie jest to monitoring ciągły, rejestrujący dane z dużą częstotliwością. Do awarii lub innego incydentu może dojść w okresie pomiędzy pomiarami. Technologia IoT zapewnia monitoring online bez konieczności stosowania okablowania. Jest to zazwyczaj świetne rozwiązanie dla małych i średnich firm, które dotychczas nie dorobiły się tradycyjnych rozbudowanych systemów, lub większych zakładów decydujących się
na kontrolowanie dodatkowych maszyn i urządzeń. Zainstalowane na silnikach lub innych maszynach sensory IoT rejestrują drgania i przesyłają informacje za pomocą odpowiednich protokołów komunikacyjnych do chmury, gdzie następuje ich właściwa obróbka.
Odpowiednie algorytmy i szybkie procesory pozwalają na błyskawiczną analizę otrzymywanych informacji i porównanie ich np. do stanów normatywnych lub występujących w przeszłości stanów przedawaryjnych. Dopiero takie operacje można określić predykcją, czyli przewidywaniem zdarzeń, które mogą wystąpić w bliższej lub dalszej przyszłości. Człowiek nie jest w stanie wykonać tej pracy w takim czasie i z taką dokładnością. Dlatego z pomocą przychodzi sztuczna inteligencja, która poradzi sobie z tonami informacji i milionami scenariuszy. Bez zastosowania zaawansowanych algorytmów duża część otrzymanych informacji jest bezużyteczna. Generowanie wynikającej z niej wiedzy jest kluczowym aspektem w zakresie predykcji.
Znane jest wśród ubezpieczycieli powiedzenie, że szkody uczą. W przypadku systemów IoT jest duża szansa, że nauka ze szkód nie pójdzie w las. Jeżeli system zauważy niekorzystny trend, który w przeszłości skutkował np. awarią maszyny, natychmiast powiadamia osoby odpowiedzialne za utrzymanie ruchu. Szybka reakcja może uchronić przedsiębiorstwo przed dużymi stratami materialnymi i długotrwałym przestojem w działalności.

Odpowiednie algorytmy i szybkie procesory pozwalają na błyskawiczną analizę otrzymywanych informacji i porównanie ich np. do stanów normatywnych lub występujących w przeszłości stanów przedawaryjnych.

Prewencja przyszłości?
Internet rzeczy to zupełnie nowe możliwości
w dziedzinie predykcji i prewencji szkodowej. Technologia ta pozwala na ciągły pomiar ryzyka, analizę danych i szybką komunikację, co jest kluczowe w przypadku uniknięcia lub ograniczenia rozmiaru szkody. Niewykorzystanie szansy, jaką dają te rozwiązania, może okazać się grzechem zaniechania. Oczywiście obok zalet urządzenia komunikujące się bezprzewodowo mają również swoje wady, takie
jak niepewność transmisji czy czas pracy baterii sensorów. Jednak z moich analiz wynika, że dostawcy urządzeń coraz lepiej radzą sobie z tymi słabościami. Czy jest to rewolucja prewencyjna lub predykcyjna?
Z pewnością tak, chociaż ostateczną ocenę wystawią kolejne pokolenia ekspertów i inżynierów ryzyka. Sztuką jest optymalne wykorzystanie technologii IoT, umiejętne lokalizowanie sensorów oraz budowanie skutecznych modeli analitycznych. Do tego niezbędna jest unikalna wiedza, doświadczenie i kreatywność. Jednym słowem, pojawiły się nowe możliwości prewencji i tylko od nas zależy, w jaki sposób uda się je wykorzystać.
Należy jednak pamiętać, że przesłanie sygnału  z miejsca A do miejsca B może odbyć się za pomocą kabla, który traktowany jest jako bardziej niezawodny sposób niż łączność bezprzewodowa. Dlatego tradycyjne systemy detekcji, np. pożaru, nadal stanowią podstawę zabezpieczeń obiektów, podobnie jak tryskacze czy inne stałe urządzenia gaśnicze. Rozwiązania IoT są jednak doskonałym uzupełnieniem kompleksowej koncepcji bezpieczeństwa. Dawniej przewidywaniem przyszłości zajmowały się wróżki. Dzisiaj czarodziejską kulę zastępują sensory, routery, protokoły komunikacyjne, aplikacje, algorytmy i modele predykcyjne. Taka drobna różnica.

About the author

POLECANE DLA CIEBIE